Limeryki

Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać...

 

Na początek moje tłumaczenie (z fortunek BSD):

A green-thumbed young farmer from Leeds 
Once swallowed a package of seeds. 
    In a month, his ass 
    Was covered with grass 
And his balls were grown over with weeds. 
		
Pewien ogrodnik w mieście Lizbona 
Połknął niechcący w paczce nasiona. 
    Miesiąc po sprawie, 
    Miał tyłek w trawie. 
A wielkie korzenie przerosły pytona.
		

Jak widać nasz biedny ogrodnik musiał się przeprowadzić (żeby się zrymował). Ale w nowym miejscu zamieszkania powtórzył swój sukces.


 

Mój. Ulubiony.

Żył chemik w mieście Brzeg Dolny, 
Co popijał czasem kwas solny. 
    Po każdym łyku 
    Paliło w przełyku. 
Lecz jego oddech zabić był zdolny!
	

 

Odpowiedź Ag (rewelacyjna):

W Brzegu Dolnym, na deptaku 
Idzie chemik po pijaku 
    Od nadmairu kwasu 
    narobił hałasu 
Oj! będzie dziś spał na hamaku!!
	

 

Reakcja Ag w związku z psychodelicznym wyjazdem do Melbourne:

pewien nalewkarz z melbourne, 
plany miał wielce jurne, 
    siedząc na Brzegu 
    chciał nabrać kolegów, 
lecz wpadł w emaliową urnę
	

 

Limeryk Efy:

i był raz plener w szydłowie 
kto nie był ten się nie dowie 
    film czarno-bialy 
    obiektyw mały 
ale sepia co się zowie
	

 

Jeszcze jeden mój chemiczny:

Na W-3 chemików zgraja
z Soroki robiła sobie jaja.
    Zamiast uczyć się, 
    chodzili na cosinusie!
I jeszcze się dziwią, że wpisu nie mają.
	

 

Plik limeric.php ostatnio zmodyfikowany: 2010-01-22 09:21:40.
© Mirosław Płocieniak